W oczach Anglii bohaterscy korsarze, dla wszystkich innych zwykli piraci. Od 1560 do 1650 r. „psy morskie” Elżbiety I cieszyły się licencją na dowolne atakowanie statków i kolonii pozostałych nacji (z naciskiem na Hiszpanów), zwykle bez konieczności formalnego wypowiadania wojny. Indywidua takie jak sir John Hawkins, sir Francis Drake czy sir Walter Raleigh (wśród tej pirackiej braci nie brakowało pasowanych rycerzy) łupiły rejony Karaibów, a nawet docierały do tak odległych miejsc jak wybrzeże Kalifornii, by nieść tam swój krwawy biznes: zagarnianie jak największej ilości skarbów dla angielskiej korony... no i oczywiście dla siebie też. Kiedy dla Anglii nastała godzina ciężkiej próby, Morskie Psy stanęły w 1588 r. na czele uderzenia wymierzonego w hiszpańską armadę. Sam Hawkins rozsławił się też jako pionier brytyjskiego rynku niewolników, a Drake wziął udział w masakrze na leżącej przy wybrzeżu Irlandii wyspie Rathlin, pomagając w rzezi około 600 mężczyzn, kobiet i dzieci.