Brukselę założono na brzegu rzeki Zenne w 979 r., gdy Karol z Lotaryngii zbudował pierwsze umocnienia wokół niewielkiej kaplicy katolickiej i miasta. Sama miejscowość była położona w niskim punkcie przy korycie rzeki oraz często zalewana, dzięki czemu zyskała holenderską nazwę Broeksel, czyli „dom na bagnach”. Mieszkańcy od wieków starają się sprostać tym utrudnieniom, koncentrując się na czynieniu swojego miasta przemysłowym centrum „nowej Europy”. Jego potężne mury, powstałe i rozbudowywane pomiędzy XI i XIV w., umożliwiały rozwój, ekspansję i względne bezpieczeństwo, przynajmniej jak na standardy ówczesnych lat.
Przez około dwieście lat miasto przechodziło z rąk jednego władcy do drugiego... w mniej lub bardziej pokojowy sposób. Skończyło się to nagle w roku 1695, gdy król Francji, Ludwik XIV, wysłał do Brukseli swoje wojska i ostrzelał miasto z artylerii, niszcząc tym samym Wielki Pałac oraz prawie jedną trzecią miasta. I tak przemocą rozpoczęła się „frankonizacja” Belgii, przynajmniej w dziedzinie kultury.
I tak nieuchronnie południowe francuskojęzyczne prowincje ówczesnego Królestwa Holandii oddzieliły się od niderlandzkojęzycznych prowincji w ogniu „Rewolucji Belgijskiej”, powstania rozegranego głównie w Brukseli. Po uzyskaniu przez Belgię niepodległości nowy król, Leopold I, rozpoczął niszczenie starych murów miejskich, żeby zwolnić miejsce pod nowe plany i nowoczesne stołeczne budynki. W tym momencie Zenne, niegdyś tak istotna dla miasta, była już otwartym ściekiem i w latach 1867–71 została skierowana pod ziemię.
Bruksela przetrwała dwie światowe wojny we względnie nienaruszonym stanie głównie dzięki brakowi wartości strategicznych, ignorowaniu niemieckiego okupanta i ogólnej pasywności mieszkańców. Być może właśnie to – a może również fakt bycia dużym węzłem transportowym – pozwoliło miastu przekształcić się w dzisiejsze centrum międzynarodowego handlu, praktyczną stolicę Unii Europejskiej i siedzibę NATO.